Kategoria: Uncategorized

  • Czy kot rozumie, co się do niego mówi?

    Czy kot rozumie, co się do niego mówi?

    Czy kot rozumie, co się do niego mówi?

    Opinie na temat tego, ile zwierzęta są w stanie zrozumieć ze słów, którymi się do nich zwracamy, są wśród naukowców podzielone.
    Cześć z nich uważa, że zwierzęta jedynie instynktownie reagują na ton głosu i gesty towarzyszące. Większość etologów natomiast jest zdania, że komunikacja z człowiekiem nie opiera się tylko na mechanicznych reakcjach, ale przede wszystkim na odróżnieniu i zrozumieniu poszczególnych słów.

    Kanadyjski behawiorysta Stanley Coren uważa, że nie ma w tym nic dziwnego, bo skoro psy (Canis Lupus Familiaris) i koty posiadają układ nerwowy o takiej samej strukturze jak u ludzi, to na jakiej podstawie mielibyśmy twierdzić, że zwierzęta te nie mają świadomości i inteligencji?

    John Paul Scott z Laboratorium Zachowań Zwierząt w Bar Harbor uważa, że podobnie jak pies, kot odróżnia i rozumie ponad 160 słów (Scott 1998). Prawdopodobnie koty systematycznie uczone nowych znaczeń byłyby w stanie nauczyć się ich znacznie więcej. Co również wydaje się zaskakujące, Paul Leyhausen, światowej sławy badacz zachowania kotów, wykrył, że koty jako jedyne wśród ssaków (oprócz człowieka), w sposób charakterystyczny sygnalizują, jakiego rodzaju konkretnie zdobycz przynoszą (nawet jeśli dostarczają tylko fragment tej zdobyczy. Można to porównać do używania słów, co z kolei wskazywałoby na zdolność tworzenia pojęć ogólnych i abstrakcyjnych.

    W tym miejscu należałoby postawić najważniejsze pytanie: „Czy ludzie rozumieją, co kot chce im powiedzieć?” Zdaniem Fogle’a, ludzie w większości przypadków rozumieją ogólny sens przekazywanej informacji. Dość dobrze interpretują tony ostrzegawcze (np. syczenie czy plucie) czy też odgłosy wydawane przez kota, gdy jest on zadowolony i zrelaksowany (mruczenie i gruchanie), natomiast nie są w stanie pojąć subtelności zwykłej, „codziennej” kociej mowy.

    Nicastro i Owren przeprowadzili eksperyment w celu zbadania, jak ludzie rozumieją dźwięki wydawane przez kota domowego w różnych sytuacjach. W badaniach brały udział losowo dobrane osoby, zarówno posiadacze i wielbiciele kotów, jak i takie, które kotów w ogóle nie znały. Wyniki nie były zaskakujące. Osoby posiadające doświadczenie związane z kotami wypadły nieznacznie lepiej od osób niedoświadczonych. Badania potwierdziły, że ludzie również uczą się znaczenia kociej wokalizacji i wraz z biegiem czasu staje się ona dla nich coraz bardziej zrozumiała. Osoba, która wypadła najlepiej w badaniu, osiągnęła poziom 41% poprawnych odpowiedzi. Autorzy eksperymentu tłumaczą to faktem, iż wokalizacja kota domowego, ale także każdego innego zwierzęcia, nie może być analizowana w oderwaniu od innych sygnałów niewerbalnych. Podobnie u ludzi, ważniejsza wydaje się mowa ciała niż słowa. Potwierdzają to badania, które mówią, że w treści słów zawiera się jedynie 7% przekazywanej informacji. Przekaz niewerbalny ma o wiele większe znaczenie: 38% informacji przekazujemy odpowiednim tonem głosu, lub jego modulacją, a aż 55% mimiką twarzy.

    Zatem badania mające określić zdolność człowieka do odczytywania stanów emocjonalnych kota, a także innych zwierząt, powinny uwzględniać nie tylko komunikaty werbalne, ale także umożliwić obserwację całościowego zachowania zwierzęcia. Jedynie posiadając pełny obraz, jak również kontekst sytuacji, człowiek jest w stanie ocenić dobrostan zwierzęcia.

    Źródła:

    1. Penar W., Klocek Cz. (2018): Komunikacja dźwiękowa kotów domowych. EPISTEME 39/2018 s. 39–49, ISSN 1895-2241

  • Wytłaczanka – prosty sposób na zabawę z kotem

    Wytłaczanka – prosty sposób na zabawę z kotem

    Wytłaczanka – to najprostszy sposób na zabawę z kotem i coś, co każdy kociarz posiadać powinien. 👍

    Do opakowania na jajka możecie wrzucić smakołyki, surowe mięso lub cokolwiek innego, co wiecie, że Wasz mruczek chętnie będzie wyciągał.

    Możecie używać otwartych lub zamkniętych wytłaczanek. Możecie je przykrywać, lub powycinać fragmenty i utworzyć olbrzymią makietę, w której chowacie smaczne przekąski. 👍

    Po co?

    ✅ By zwiększyć pewność siebie kota, a także obniżyć jego stres 👍

    Dobrze dobrany poziom trudności, a także odpowiednie wsparcie ze strony właściciela pokazuje kotu, że ten potrafi, że może, że się opłaca. Koty lękliwe szybko zniechęcają się przy jakichkolwiek wyzwaniach. To naszym zadaniem jest udowodnienie kotu, że warto nam zaufać i że codzienne wyzwania są ciekawą częścią codziennego życia.
    Badania naukowe prowadzone na kotach schroniskowych pokazały, że zwierzęta, które miały możliwość zabawy intelektualnej wykazywały mniejszy poziom stresu niż te, które takiej możliwości nie miały.

    ✅ By wzbogacić środowisko naszego mruczka 👍

    Prowadzone badania (chociaż są jeszcze w powijakach) pokazują, że wzbogacanie środowiska kotów domowych trzymanych w zamknięciu w różnorodnych warunkach, od klatki weterynaryjnej po nasz dom, ma pozytywny wpływ w zapewnieniu możliwości wykonywania właściwych kocich zachowań, jak i zapobieganiu oraz leczeniu zaburzeń behawioralnych i zdrowotnych (związanych chociażby z przewlekłym stresem).

    ✅ By polepszyć więź z opiekunem

    Traktujmy zabawę z kotem jak pewnego rodzaju trening. Przed podaniem smakołyków w wytłaczankach mówmy daną komendę, a także chwalmy kota za każdym razem, gdy wykaże chęć szukania i znajdzie smakołyk. Dopingujmy naszego milusińskiego, gdy ten traci zainteresowanie zabawą bo przekąski akurat wpadły zbyt głęboko. Niech wie, że można nam zaufać. Niech wie, że jesteśmy obok, gdy zadanie będzie zbyt trudne. 😻 👍

    Warto używać plastikowych lub nieużywanych (nowych) wytłaczanek, ze względu na łatwiejsze utrzymanie higieny.

    Źródła:

    1. Ellis S. (2009): Environmental Enrichment: Practical Strategies for Improving Feline Welfare. Journal of Feline Medicine and Surgery (11): s. 901-912.
    2. Ellis S, Wells D. (2010): The influence of olfactory stimulation on the behaviour of cats housed in a rescue shelter. Applied Animal Behaviour Science 123(1):56-62
  • Kocie choroby merytorycznie – cukrzyca

    Kocie choroby merytorycznie – cukrzyca

    Dzisiaj trochę poważniejszy post. Na tapet weźmiemy kocią chorobę, jaką jest cukrzyca. 📣
    Niestety coraz częściej dotyka ona nasze koty, niezależnie od wieku, czy też rasy (oczywiście są pewne predyspozycje). Według prowadzonych badań do grupy największego ryzyka należą osobniki w średnim wieku (zwykle starsze niż 6 lat), kastrowane, płci męskiej, bardzo często z nadwagą, prowadzący mało aktywny tryb życia. Oczywiście choroba ta może też mieć podłoże genetyczne. 👎

    📢 Przy badaniach okresowych zawsze proście o badanie poziomu glukozy we krwi. Badania naukowe pokazują, że na tę dolegliwość choruje aż 1 na 200 kotów!

    Co powinno nas zaniepokoić?

    • częste picie wody (często pojawia się widok kota, który śpi z głową opartą o miskę z wodą)
    • częste oddawanie moczu (wiadomo, kot więcej pije)
    • wzmożony apetyt i jednoczesna utrata wagi (czasami brak apetytu)
    • apatyczność i brak chęci do aktywności fizycznej
    • w skrajnych przypadkach chodzenie na pełnych stopach

    U zdrowych kotów stężenie glukozy we krwi na czczo powinno być poniżej 171 mg/dl. Gdy u naszego mruczka pojawią się wyższe wartości – nie popadajmy w panikę. Koty to zwierzęta szczególnie podatne na stres, a ten znów wiąże się ze wzrostem wartości cukru we krwi (nawet do 300 mg/dl). Po uzyskaniu niepokojących wyników ważne jest potwierdzenie diagnozy poprzez dodatkowe badania: wykrywanie glukozy w moczu oraz oznaczanie stężenia fruktozaminy z pobranej krwi.

    Kota za chorego uważa się wtedy, gdy na czczo utrzymuje się u niego stan hiperglikemii i glikozurii.

    Pamiętajmy też, by podczas wizyty u weterynarza zrobić kontrolne badania T4. Chora tarczyca może dawać podobne objawy.

    Na całe szczęście to schorzenie to nie wyrok. Szybko postawiona diagnoza i stała obserwacja i monitoring stanu zdrowia kota, a także odpowiednia dieta, dawka ruchu plus suplementacja pozwolą cieszyć się towarzystwem naszego pupila jeszcze przez długie lata.

    Co zatem zrobić, gdy nasz kot okaże się cukrzykiem?

    Przede wszystkim musimy wprowadzić duże zmiany w jego dotychczasowym życiu. Oprócz podawania insuliny lub jej analogów (wedle wskazówek lekarza weterynarii), olbrzymi znaczenie w walce z tą chorobą ma dieta. U kotów chorych zaleca się stosowanie mokrej karmy o niskiej ilości węglowodanów, z wysoką zawartością łatwo przyswajalnego białka (zwierzęcego), co pomaga zapobiegać stłuszczeniu wątroby, a także spowalnia często obserwowane zaniki mięśni.

    Głównym naszym celem jest uzyskanie u naszego pupila właściwej masy ciała, bo jak wspominaliśmy wcześniej, to właśnie koty z nadwagą są szczególnie narażone na podwyższony poziom glukozy. Im kot ma więcej tkanki tłuszczowej, tym większa jest jego insulinooporność.

    Zalecany spadek masy ciała powinien wynosić nie więcej niż 1–2% tygodniowo i powinien zawsze wiązać się z modyfikacją ilości podawanej insuliny.

    Koty chore na cukrzyce powinny być karmione minimum cztery razy dziennie, co zapobiega występowaniu epizodów hipoglikemii (spadku glukozy we krwi).

    Warto też pamiętać o dodaniu dodatkowych misek z wodą i dolewaniu wody do podawanej karmy. Cukier w moczu działa na organizm jak diuretyk (lek moczopędny) i wymusza zwiększoną pracę nerek, a co za tym idzie zwiększone oddawanie moczu. Organizm traci w ten sposób olbrzymie ilości płynów. Wiadomo też, że koty są zwierzętami z bardzo wrażliwą gospodarką wodną. Łatwo może dojść u nich do odwodnienia, dlatego musimy pilnować, by kot wypijał odpowiednie ilości płynów.

    Warto także suplementować kotu L-karnitynę, która zapewnia szybszą przemianę tłuszczy.

    Pamiętajmy, by nie lekceważyć niepokojących objawów. Starsze koty (zwłaszcza z nadwagą) powinny mieć każdorazowo kontrolowany poziom glukozy we krwi. Badania jednoznacznie wskazują, że wczesna diagnoza znacznie zwiększa szanse skutecznego leczenia. Przy odpowiedniej diecie, suplementacji, dawce ruchu, a także dobrze dobranej dawce leków aż w 60% przypadków dochodzi do remisji choroby. 💪 

    Źródła:

    1. McCann TM, Simpson KE, Shaw DJ, Butt JA, Gunn-Moore DA. Feline diabetes mellitus in the UK: the prevalence within an insured cat population and a questionnaire-based putative risk factor analysis. J Feline Med Surg. 2007; 9(4): 289–299
    2. Gójska-Zygner O. , Gadomska J. , Wieczorek M., Jaros S., Cukrzyca u kotów. Część I. Etiologia i patogeneza, Życie Weterynaryjne , 2013; 88(6): 486-461
    3. Gójska-Zygner O. , Gadomska J. , Wieczorek M., Jaros S., Część II. Diagnostyka i leczenie, Życie Weterynaryjne , 2013; 88(7): 543-548
    4. Rand J., Marshall R.: Feline diabetes mellitus. W: Mooney C.T., Peterson M.E.: BSAVA Manual of Canine and Feline Endocrinology. 3rd ed. BSAVA, Gloucester 2004, s. 129-141
    5. Roomp K., Rand J.: Intensive blood glucose control is safe and effective in diabetic cats using home monitoring and treatment with glargine. J Feline Med Surg. 2009; 11: 668-82.
  • Jak pomóc naszemu kotu podczas upałów?

    Dzisiaj mamy pierwszy dzień kalendarzowego lata. Temperatury nie odpuszczają! Żar leje się z nieba. Gorąco jest nie tylko nam, ale także naszym zwierzętom.

    Proces termoregulacji u kotów (niezależenie od rasy) jest zawsze taki sam. Mruczki pocą się tylko poprzez opuszki łap, a jeżeli to nie wystarcza do schłodzenia organizmu, zaczynają ziać, podobnie jak psy.

    Jednak głównym mechanizmem chłodzenia się jest wylizywanie futra. Gdy naszemu wąsatemu przyjacielowi jest zbyt ciepło, jego ślinianki wydzielają dużą ilość śliny, którą następnie kot rozprowadza po całym ciele. Wilgotna sierść paruje, przynosząc ulgę.

    Podczas upałów koty także obniżają swoją aktywność , produkując w ten sposób mniej ciepła. U wielu osobników możemy także zaobserwować zmniejszony apetyt i zwiększoną potrzebę pobierania wody.

    Co zatem zrobić, by wspomóc kota w wysokich temperaturach?

    1. Po pierwsze – woda!

    Koty, by zachować odpowiednie nawodnienie powinny pić około 40-45 ml wody na kg swojej masy ciała na dzień. Czyli… jeśli mamy kota ważącego 4 kilogramy to powinien od dziennie wypijać 180 ml wody dziennie.

    Wiadomo nie od dzisiaj, że większość kotów grymasi, gdy przyjdzie im wypijać wodę z przygotowanej przez właścicieli miseczki. Podczas upałów musimy jednak pilnować tego, by nasz mruczek się nie odwodnił. Co możemy zrobić?

    Więcej miseczek! Jest duża szansa, że gdy damy możliwość kotu picia z różnych pojemników i rozstawimy je po całym mieszkaniu uzyskamy upragniony efekt i nasz futrzak zainteresuje się wodą.

    Są też takie osobniki, które za żadne skarby nie tkną wody stojącej. I to też jest okej! Dla takich mruczków warto zakupić fontannę (na całe szczęście jest ich na rynku od groma i trochę). Płynąca woda powinna wzbudzić w kocie zainteresowanie.

    Jeśli trafi nam się egzemplarz, który pić wody za żadne skarby nie chce, musimy wziąć go sposobem. Dolewamy odpowiednią ilość wody do karmy, którą spożywa (w założeniu, że karmimy kota tylko mokrą – bo tak trzeba!)

    Zabawy w wodzie? Dlaczego nie. Jeśli mamy futrzaka, który nie dostajeprzysłowiowej alergii na kontakt z wodą zachęćmy go do tego, by się w niej bawił. Miska i kilka pływających zabawek powinno załatwić temat.

    2. Po drugie – cień, chłód i spokój!

    Zamknijmy żaluzje, wykupmy zapas wiatraków i zaopatrzmy się w maty chłodzące. Postarajmy się na bieżąco chłodzić kota i nie dopuszczajmy do większego nagrzania się mieszkania.

    Jeśli nie mamy możliwości zakupu mat chłodzących, bo akurat wszyscy wpadli na ten pomysł odrobinę wcześniej i wykupili roczny zapas, zróbmy sami „zimne ścierki”. Szmata/ręcznik/koszulka zamoczona w wodzie ląduje na godzinę do lodówki. Po wyciągnięciu uzyskujemy zimną i wilgotną matę.

    Innym sposobem na chłodzenie kociego legowiska jest napełnienie niewielkiej plastikowej butelki zimną wodą i włożenie jej na noc do zamrażalnika. Rano wyjmujemy butelkę, zawijamy w ręcznik/szmatę/cokolwiek innego i wkładamy do kociego posłanka (lub miejsca, gdzie kot najchętniej przebywa).

    Jeśli wiemy, że w naszym mieszkaniu akurat łazienka (bądź inne pomieszczenie) jest najzimniejszym miejscem – wpuśćmy tam wyjątkowo naszego kota! Niech się chłodzi.

    Jak wspominałam na początku koty naturalnie zmniejszają swoją aktywność, by lepiej przeżyć wysokie temperatury. Uszanujmy to. Nie zmuszajmy naszego mruczka do aktywności w chwilach największych upałów. Jak wyjątkowo bieganie za wędką przeniesiemy na wieczór, nic kotu nie będzie.

    3. Po trzecie – futro!

    Nigdy nie golimy kota, bo tak będzie mu chłodniej. Jak pisałam wcześniej, dzięki sierści kot nie tylko się chłodzi wylizując ją, ale także pełni ona funkcję termoizolacyjną i chroni przed przegrzaniem. Dodatkowo narażamy go na poparzenia słoneczne.

    Nie kąpmy też naszego milusińskiego. Kąpiel to nie tylko ogromny stres dla większości kotów. Może też sprawić, że zwierzę nabawi się problemów skórnych przez naruszenie warstwy łojotokowej lub przeziębi się, np. przy kontakcie z wiatrakiem.

    Jeśli trafił nam się osobnik bez lub ze skąpą okrywą włosową (a także biały, niezależnie od długości futra) warto zainwestować w środki chroniące przed poparzeniami – ale tylko te przeznaczone dla zwierząt!. Przy długiej ekspozycji na promienie słoneczne oparzeniom najczęściej mogą ulec takie części ciała jak nos czy uszy. Objawia się to poprzez podrażnienie, zaczerwienienie, a nawet łuszczenie się skóry. W takich przypadkach należy zawsze skonsultować się z weterynarzem, który oceni skalę obrażeń. Poparzenia słoneczne stwarzają także większe ryzyko wystąpienia czerniaka.

    Możemy też sztucznie nawilżać futro kota (czyli robić dokładnie to, co on sam). Mokrym ręcznikiem lub wilgotną dłonią co jakiś czas lekko zmoczyć sierść, by ułatwić parowanie i schłodzić naszego mruczka.

    4. Po czwarte – uwaga na lód!

    W internecie można wyczytać, że podawanie kotu zamrożonej karmy powinno go ochłodzić. Nie, nie, nie, po stokroć nie! Karma, którą podajemy kotu zawsze powinna być w temperaturze pokojowej. Nie chcemy przecież narazić naszego pupila na zapalenie gardła lub/i układu pokarmowego?

    Możemy za to wrzucić kilka kostek lodu do wody. Jednak też z umiarem. Pamiętajmy, że koty są zwierzętami niezwykle delikatnymi i podawanie im napoju zbyt schodzonego przyniesie więcej strat niż korzyści.

    5. Po piąte – kilka uwag od serca!

    Przypomnijmy raz jeszcze!

    • nie zostawiamy uchylonych okien pod naszą nieobecność!
    • nie zostawiamy kota (ani innego zwierzaka! człowieka też nie…) w nagrzanym samochodzie!
    • nie zabierajmy kota na spacer (psa też nie!) w największe upały, jak już musimy zadbajmy o cień i trasy omijające nagrzane chodniki!
    • podzielmy się wodą z innymi zwierzętami – nie tylko nam jest ciężko!
  • Kocia dieta naukowo – ryby dawać, czy nie?

    Kot i ryba wydają się połączeniem naturalnym, przychodzącym do głowy każdemu, jako odpowiedź na pytanie: „co kot jeść powinien?”. Potwierdzają to kreskówki, bajki, filmy i zdjęcia, w których to nasi mruczący towarzysze tylko czekają, aż rybacy zawiną do portu i podzielą się z nimi swoimi zdobyczami.

    Dodatkowo ryba bardzo często przewija się w kocich karmach, czy to, jako główny składnik danego smaku, albo w używana w celach marketingowych — jako kształt różnych smakołyków. Pozwala to wierzyć, że koty nie tylko muszą, ale także na prawdę uwielbiają jeść ryby!

    Jak to jest w tymi rybami? Czy faktycznie są zdrowe i możemy je dawać naszym pupilom bez żadnego ryzyka? Czy może wręcz przeciwnie, jak w przypadku mleka (którego koty pić nie powinny) jest to ciągle powtarzany stereotyp? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i brzmi – to zależy!

    Ryby dla kota, podobnie jak dla nas, są doskonałym źródłem białka zwierzęcego oraz tłuszczy. Oba te składniki są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu zarówno ludzkiego, jak i kociego. Dodatkowo ryby są także bogatym źródłem kwasów Omega 3 i Omega 6, które wspomagają układ odpornościowy, nerwowy i krwionośny, a także pozytywnie wpływają na kondycje kociej sierści, skory i pazurów. Ich niedobory mogą powodować u kota zahamowanie wzrostu, a także zmniejszenie odporności (zakażenia bakteryjne, alergie i tym podobne). Przy tych wszystkich zaletach, można więc pokusić się o stwierdzenie, jak ważne w kociej diecie są ryby. Jednak sprawa nie jest tak oczywista, bo niestety podawanie naszemu pupilowi tego rodzaju pokarmu niesie ze sobą więcej wad niż zalet.

    Badania naukowe jednoznacznie pokazują, że niektóre gatunki ryb podawanych na surowo powodują niedobór witaminy B1 (tiaminy). Wszystko to spowodowane jest przez enzym tiaminazę, która zaliczana jest do substancji antyodżywczych. Tiaminaza poprzez swoje działanie rozkłada tiaminę, tym samym zmniejszając jej ilość w organizmie kota. A jej niedobór wpływa negatywnie na pracę mięśni, układu nerwowego i krwionośnego. Pamiętajmy też, że koty mają większe zapotrzebowanie na tiaminę niż psy, więc szybciej odczują jej braki. Według NRC dorosły kot potrzebuje 0,17 mg tiaminy dziennie na kilogram masy ciała. Badania kliniczne wykazały, że w przypadku kotów, które były karmione pokarmem z dużą ilością tiaminazy, pierwsze objawy niedoborów witamy B1 pojawiały się już po 23 do 40 dniach. Szkodliwe działanie tiaminazy można zlikwidować poprzez wstępną obróbkę termiczną, która pod wpływem temperatury ulega degradacji i inaktywacji.

    Ryby, które możemy podawać na surowo (nie zawierające tiaminazy) to:

    • łosoś atlantycki,
    • pstrąg,
    • dorsz,
    • flądra,
    • sola

    Musimy natomiast uważać na:

    • sielawę,
    • suma,
    • makrelę,
    • śledzia
    • karpia

    Inną szkodliwą substancją zawartą w niektórych gatunkach ryb taki ja: morszczuk, mintaj, łupacz czy czernik jest tlenek trójmetyloaminy. Substancja ta powoduje, że żelazo staje się nieprzyswajane dla kotów, co prowadzi do znacznego osłabienia i anemii.

    Warto też wspomnieć o rtęci, która niestety także znajduje się w niektórych rybach. Gatunki takie jak rekin, miecznik, marlin, tuńczyk, halibut, szczupak mogą mieć w swoim organizmie zawartość rtęci w wysokości nawet 1 mg/kg. Metal ten, tak samo jak ludziom, szkodzi także kotom. Objawami zatrucia może być osłabienie, apatia, drgawki, a nawet śmierć.

    Oczywiście trzeba też wspomnieć o ościach, które są bardzo niebezpieczne dla delikatnego układu pokarmowego kota, bo mogą go pokaleczyć, wbić się w niego i utknąć.

    Karmienie kotów tylko karmą komercyjną opartą na rybach takich łosoś i tuńczyk również może być szkodliwe dla zdrowia naszego kota. Podczas badań naukowych odkryto, że osobniki karmione tylko tak ograniczoną dietą wykazywały niedobór witaminy K. Ich objawy kliniczne obejmowały wydłużony czas krzepnięcia krwi i częste krwotoki. Interesującym wydaje się fakt, że koty potrafią syntetyzować własną witaminę K z większości karm, jednak zaczynają mieć z tym problem w momencie ograniczenia diety do karm komercyjnych z łososiem i tuńczykiem. Naukowcy nie wiedzą jeszcze, z jakich powodów przetworzone produkty rybne zatrzymują syntezę tej witaminy u kotów. Producenci karm, by ominąć ten problem, zaczęli dodawać syntetyczny suplement witaminy K: menadion. Niestety menadion (witamina K3) jest toksyczna, (dlatego nie stosuje się jej u ludzi) i jej nadmiar powoduje uszkodzenia nerek, płuc, wątroby i błon śluzowych. Jednak pomimo tych wyników AAFCO (The Association of American Feed Control Officials) wymaga stosowania jej w każdej karmie dla zwierząt domowych zawierającej co najmniej 25% substancji rybnej. Jeśli już chcemy urozmaicić naszemu kotu diętę i dodać do niej puszki z rybami, dobrze byłoby, gdyby w ich składzie było więcej niż 60 mikrogramów K1/kg diety.

    Pamiętajmy także, że nigdy nie podajemy naszym kotom ryb z naszego stołu (nawet, jeśli są one ugotowane). Ryby wędzonych zawierają w sobie ogromne ilości soli, która negatywnie wpływa na serce i nerki. To samo dotyczy się ryb marynowanych, a także smażonych na oleju, lub pieczonych. Nie podajemy także naszemu pupilowi rybich puszek i konserw ze względu na metale ciężkie, przyprawy i szkodliwe substancje konserwujące.

    Podsumowując, nie karm swojego pupila tym, co według Ciebie jest smaczne i zdrowie. Ryby (niezależnie czy surowe, gotowane czy w karmie komercyjnej) zawsze należy podawać ostrożnie i z ogromnym wyczuciem.

    Źródła:

    1.  Beynen A., Fish for cats, “Creature Companion”, July : 32-33, 2017
    2. National Research Council (NRC). Nutrient Requirements of Dogs and Cats. Washington, DC: The National Academies Press. 2006
    3. Paetau-Robinson I, Melendez LD, Forrester SD, Armbrust LJ, Refsal KR, Burris PA. Comparison of health parameters in normal cats fed a limited iodine prescription food vs a conventional diet, “Journal of Feline Medicine and Surgery” 2017
    4. Smith DC, Miller Proutt L. Development of thiamine deficiency in the cat on a diet of raw fish. “Proceedings of the Society for Experimental Biology and Medicine.”, 56: 1-3, 1944
    5. Strieker, M.J., J.G. Morris, B.F. Feldman i in. Vitamin K deficiency in cats fed commercial fish-based diets. “The Journal of Small Animal Practice” 37(7): 322–326. 1996
  • Kot niewidomy – jak lepiej dbać o naszego mruczka

    Takie mruczki (czy to ślepe na jedno oko, czy całkowicie) potrafią doskonale sobie radzić w znanym im otoczeniu. Cieszą się tak samo jak zdrowe osobniki beztroskim życiem, a w niektórych przypadkach nawet tak samo chętnie wspinają się na kocie drapaki i inne wysokie powierzchnie. Doskonale odnajdują się w kocich społecznościach.

    Tak, brak zdolności widzenia sam w sobie nie sprawia kotu cierpienia i nie obniża jego jakości życia. Dla kota to wszystko kwestia adaptacji. W niej jednak mogą już potrzebować naszej pomocy.

    Sama ślepota (całkowita lub też częściowa) u kotów jest niestety problemem dość częstym. Może wynikać z nieleczonych chorób, wad genetycznych, urazów lub złej diety.

    Oto najczęściej spotykane powody utraty wzroku:

    • Powikłania kociego kataru (herpeswirus FHV),
    • Nadciśnienie tętnicze (retinopatia nadciśnieniowa kotów),
    • Postępująca nieleczona cukrzyca (zaćma cukrzycowa),
    • Urazy i infekcje (mogą być tak drobne, że możemy je przeoczyć, takie mogą prowadzić do ślepoty wraz z upływem czasu; bądź też poważne i o różnym stopniu rozwoju)
    • Niedobór tauryny (szczególnie niebezpieczny przy karmieniu jedzeniem nieprzeznaczonym dla kotów, bądź też przy źle skonstruowanej diecie)
    • Wiek

    U kotów niektórych ras występuje dziedziczna choroba, powodująca stopniową utratę wzroku – postępujący zanik siatkówki (PRA). Pierwsze objawy degeneracji siatkówki można zaobserwować w badaniach okulistycznych w wieku ok. 8 miesięcy. Stopniowe pogorszenie widzenia rozpoczyna się w wieku 1,5-2 lat. Końcowy etap choroby prowadzący do utraty wzroku następuje w wieku 3-5 lat.

    Narażone rasy:

    • abisyńska
    • somalijska
    • ocicat
    • amerykański curl
    • bengalska
    • balijska
    • cornish rex
    • munchkin
    • orientalna i syjamska
    • peterbald
    • singapurska
    • perska

    Zaniepokoić nas powinny zachowana, w których kot wydaje się być zdezorientowany i bardziej strachliwy. Nagle zaczął bać się głośnych dźwięków, widać, że schodzenie ze schodów sprawia mu problem, stracił chęć do wskakiwania na wysokie meble, źle reaguje na zmiany światła.

    Opcje leczenia problemów z widzeniem są różne, najczęściej jednak kluczem jest wczesne ich wykrywanie poprzez profilaktyczne badania waszych mruczków (badania krwi, okulista, kardiolog). Często rozwijająca się ślepota może być efektem jakiegoś schorzenia.

    Ważne jest również by kocia dieta, jeżeli układana jest samodzielnie, miała suplementowaną między innymi taurynę zaspokajającą kocie zapotrzebowanie. Jeśli boimy się o wartości odżywcze, które zapewniamy naszemu mruczkowi najlepiej skontaktować się zoodietetykiem!

    Konieczność leczenia oczu, a nawet ich usunięcia (bo i tak czasem bywa), nie jest uzasadnieniem decyzji o eutanazji! A leczenie, choć czasem trwa długo, może przynosić zaskakująco dobre rezultaty.

    Pozwólcie zatem, że w kilku (no może w kilkudziesięciu) zdaniach przybliżymy Wam życie z kotem niewidomym.

    ✅ Po pierwsze – wzrok to nie wszystko!

    Owszem, koty widzą bardzo dobrze, jednak „rolę” oczu mogą przejąć także inne zmysły. Ocierając się o chociażby meble nasz mruczek zostawia swoje ślady zapachowe (feromony) i dzięki temu jego nos będzie kompasem po mieszkaniowej mapie. Kot będzie wyczuwał natężenie zapachów, dzięki temu uniknie wielu przypadkowych zderzeń. Dodatkowo oczywiście słuch, który również pomaga wąsatemu przyjacielowi odnaleźć się w sytuacji. Na dźwięk otwieranej lodówki, a potem uderzanie łyżkami o boki misek reagują wszystkie koty – nawet te doskonale widzące. No i oczywiście nie możemy zapomnieć o zmyśle dotyku, który u naszego wąsatego przyjaciela doskonale funkcjonuje. Dzięki włosom czuciowym (wibrysom) kot doskonale odnajduje się w przestrzeni. Wie, w jakiej odległości od niego jest krzesło czy biurko, a także gdzie kończy się parapet. To dzięki nim jest w stanie przemieszczać się po mieszkaniu nie wpadając na leżące przedmioty.

    Koty niewidome potrafią więc poruszać się po znanym sobie otoczeniu tak sprawnie, że trudno jest niekiedy uwierzyć, że coś im jest.

    ✅Po drugie – stabilizacja otoczenia!

    Kot doskonale zapamiętuje rozkład całego mieszkania, dlatego by nie spotykały go przykre niespodzianki (zderzenie z meblem lub brak miski w stały miejscu) i mógł wreszcie poczuć się spokojnie, ważna jest stałość jego środowiska.

    Nie przenosimy kuwety, misek, drapaków, a przesunięte meble chociażby na okres sprzątania, jak najszybciej powinny powrócić na stałe miejsce. Dezorganizacja terenu może wywołać u niego stres, nerwowość i zwyczajnie sprawić, że kot przestanie zachowywać się w pożądany sposób.

    Jeśli po raz pierwszy wprowadzamy niewidomego mruczka do naszego domu powinniśmy początkowo wyznaczyć mu niewielki „zapoznawczy” teren, a później stopniowo, pokój po pokoju zapoznawać z resztą świata. Powoli, pomagając kotu. Dać mu czas na zapamiętanie nowego miejsca, nie przenosząc nagle z punktu do punktu. Bądźmy cierpliwi.

    U kota niewidomego problematyczna może być kuweta. Dostęp do niej powinien być zawsze ułatwiony. Najlepiej zakupić kocią toaletę otwartą, bez klapek i innych udziwnień. Jeśli nasz mruczek nie będzie wiedział, gdzie jest kuweta, lub będzie się obawiał do niej chodzić, zacznie korzystać z miejsc poza nią.

    Warto też używać różnych dywaników o odmiennej strukturze by pomóc kotu odnaleźć się w otoczeniu. Dzięki temu nawet gdy przeniesiemy miskę w inne miejsce, kot po „odpowiednim” podłożu powinien rozpoznać, ze już jest jej blisko.

    ✅Po trzecie – bezpieczne mieszkanie!

    Niektóre meble i codzienne przedmioty mogą być zagrożeniem dla niewidomego kota. Jeśli mamy stoły z ostrymi krawędziami to obłóżmy rogi specjalnymi nakładkami (tymi, kórych używa się by chronić małe dzieci). Zamykajmy także wszelkiego rodzaju miejsca, do których kot może wpaść – jak chociażby kosz na śmieci czy toaletę.

    ✅Po czwarte – nie zaskakujmy kota!

    Jak już zostało napisane wcześniej – przewidywalność to klucz do sukcesu. Warto uprzedzać naszego przyjaciela o tym, co będzie się działo. Nie podnośmy i nie głaskajmy kota bez wcześniejszego uprzedzenia. Używajmy słów – haseł znaczących poszczególne czynności, które w jakikolwiek sposób mogą wpłynąć na naszego mruczka. Zarówno tych dotyczące nas (podnoszenie, głaskanie, czesanie), jak i przedmiotów codziennego użytku (odkurzanie, zamknięcie drzwi do jednego pokoju itp.).

    Jeśli już musimy podnieść naszego kota powinniśmy go odstawić w jakimś „miejscu-kluczu”, czyli dość charakterystycznym miejscu, które mruczek od razu umiejscowi na swojej mapie.

    Pamiętajcie, że koty niewidome mają te same potrzeby do osobniki widzące. Takie futrzaki również potrzebują chociażby zabawy zarówno tej polegającej na samym wybieganiu, jak i tej umysłowej. Kupując zabawki, warto zwrócić uwagę na to, jakie zmysły stymulują: wybieraj zabawki szeleszczące (słuch), takie, które da się nosić, ciągnąć lub turlać po podłodze (dotyk), pachnące kocimiętką (węch). Przy zabawach intelektualnych chociażby karton z gazetami czy matę węchową zawsze kładźmy w tym samym miejscu, bądźmy przy zabawie i dużo do kota mówmy. Zacznijmy od najprostszego poziomu wyszukiwania smakołyków, a także wprowadźmy na przykład komendy naprowadzające takie jak ciepło/zimno (podobnie jak w dziecięcej zabawie)

    Nie bójmy się adopcji kotów niewidomych. W razie jakichkolwiek pytań zawsze będziemy służyć Wam radą i pomocą. ❤

    Źródła:

    1. Natasha Mitchell (2014): Cats living with blindness: Part 1, MVB CertVOphthal MRCVS, Pages 38-40 | Published online: 21 Nov 2014
    2. Natasha Mitchell (2014): Cats living with blindness: Part 2, MVB CertVOphthal MRCVS, Pages 20-22 | Published online: 21 Nov 2014
    3. Narfström K, Holland Deckman K, Menotti-Raymond M. The domestic cat as a large animal model for characterization of disease and therapeutic intervention in hereditary retinal blindness. J Ophthalmol. 2011;2011:906943. doi: 10.1155/2011/906943. Epub 2011 Apr 14. PMID: 21584261; PMCID: PMC3090773.
    4. Giuliano E, van der Woerdt A (1999). „Zwyrodnienie siatkówki kotów: doświadczenie kliniczne i nowe odkrycia (1994-1997)”. J Am Anim Hosp Assoc. 35 (6): 511–4. doi:10.5326/15473317-35-6-511. PMID 10580912.
    5. Rah H, Maggs D, Lyons L (2006). „Brak powiązania genetycznego między umaszczeniem, postępującym zanikiem siatkówki i policystyczną chorobą nerek u kotów perskich”. J Feline Med Surg. 8 (5): 357–60. doi:10.1016 / j.jfms.2006.04.002. PMID 16777456.
    6. Ofri R, Reilly CM, Maggs DJ, Fitzgerald PG, Shilo-Benjamini Y, Good KL, Grahn RA, Splawski DD, Lyons LA. Characterization of an Early-Onset, Autosomal Recessive, Progressive Retinal Degeneration in Bengal Cats. Invest Ophthalmol Vis Sci. 2015 Aug;56(9):5299-308. doi: 10.1167/iovs.15-16585. PMID: 26258614; PMCID: PMC4539567.